eXploited: Europa w 2151r.
Europa w 2151r. Drukuj Email
Wpisany przez Piotr 'Dziq' Stolarczyk   
Wtorek, 20 Styczeń 2009 14:03

Unia Miast

Unia Miast to wywodząca się jeszcze z zapomnianych czasów nazwa dla terenów rozciągających się na terytorium dawnych Niemiec, Austrii i krajów Beneluksu a także zachodniej Polski i wschodniej Francji. Ogromną większość Unii zajmują ciągnące się dziesiątkami kilometrów ruiny na których wyrosło kilkanaście miast - największych (jeśli nie liczyć Świetlistego Miasta) skupisk ludzi w post nuklearnej Europie. To co wyróżnia te tereny to przede wszystkim dosyć wyskoki poziom technologiczny i społeczny - większość miast ma całkiem rozwiniętą strukturę administracyjną, są sklepy z prawdziwego zdarzenia, targi, często nawet zorganizowane służby porządkowe. I chociaż prawdziwą zmorą jest tu niestabilność władzy - ciągłe rewolty, powstania, zbrojne konflikty poszczególnych grup interesów, to nie ma lepszego miejsca na poszukiwanie specjalistycznego sprzętu, porządnej broni czy cybernetycznych wszczepów.

Większość ludności mówi tu po niemiecku niemiecku, tylko na wschodnich krańcach przeważającym językiem jest polski, a na zachodnich francuski.


Świetliste Miasto

Świetliste Miasto to twór jedyny w swoim rodzaju nienaruszony fragment „Dawnego Świata”. Założony w dawnych czasach przez japońską korporację Shimazu niedaleko północno-zachodniej granicy dawnych Czech było jednym ze zwiastunów nowej ery - ery która nie zdążyła nadejść. Świetliste Miasto było ogromnym, autonomicznym, niemal samowystarczalnym kompleksem badawczo-produkcyjnym. Te cechy, oraz łut szczęścia, który oszczędził Shimazu bezpośrednich zniszczeń umożliwił Miastu przetrwać samą katastrofę. To jednak było za mało, by istnieć dalej, z czego władze korporacji doskonale zdawały sobie sprawę. Potrzebne było całkowite odcięcie się od otaczających ich, zdegenerowanych niedobitków rodzaju ludzkiego. Rządzone żelazną ręką, izolacjonistyczne Shimazu nie jest już częścią zewnętrznego świata. Istnieje samo dla siebie i jak długo uda się ten stan utrzymać, tak długo będzie ono istnieć, tak długo jego cenna technologia nie zostanie rozkradziona przez barbarzyńców z zewnątrz.

Najwyżsi w hierarchii należą do rasy żółtej i mówią po japońsku. Językiem nizin społecznych jest czeski.


Rosja

Nigdzie indziej wojna nie dokonała dzieła zniszczenia tak skrupulatnie i bezwzględnie jak właśnie w europejskiej części Rosji. Naziemny system obrony antyrakietowej broniący Kremla spełnił jednak swoje zadanie. Jedynym co przetrwało była siedziba władz państwowych i otaczające ją miasto Moskwa. Trudno jednak nazwać mieszkańców miasta szczęśliwcami, na metropolię otoczoną zewsząd morzem zniszczenia spadła bowiem klęska gorsza od atomowych głowic. Gorsza, bo zabija człowieka znacznie wolniej, a wcześniej odziera go z resztek godności. Żywność zgromadzoną w mieście zużyto w mgnieniu oka i prawie ośmiu milionom pozostałym przy życiu Moskwianom zajrzał w oczy głód. Gdy skończyły się zwierzęta domowe, polowano na szczury. Gdy skończyły się szczury za rarytas uchodziło surowe drewno. Splądrowano całe miasto doszczętnie, nawet Kreml przestał być świętością. W chaosie cały system władzy rozpadł się jak domek z kart. Mnóstwo ludzi uciekło z miasta - głownie na zachód. Na ogół by zginąć po drodze, ale część z nich przetrwała, wielu dotarło aż do wschodniej części dawnej Polski. Ludzie wciąż jednak żyją w Moskwie, głównie na jej obrzeżach. Nie jest to jednak gościnne miejsce, przetrwali bowiem tylko najsilniejsi i najbardziej brutalni. Spadkobierstwem głodu była przekazana kolejnym pokoleniom pogarda dla ludzkiego życia. Tu człowiek nic nie znaczy dopóki nie stoi za nim brutalna siła. Każda dzielnica ma swojego Pana, który żyje z wyzysku słabszych od siebie.

Jedynym uznawanym językiem jest rosyjski


Finlandia

Tereny dawnej Finlandii zamieszkiwane są przede wszystkim przez klany rodzinne. Główne siedliska ludzkie w tym rejonie znajdują się w okolicach wielkich fińskich jezior. Miasta te stanowią zimową siedzibę dla każdego klanu. Każdy klan ma też swoje miasto. Klany przynależące do jednego miasta nazywane się „kastami”. Pomimo iż, przynależność do kasty jest bardzo silna, przedstawiciele różnych kast respektują się nawzajem i starają się nie wchodzić na nie swoje tereny. Konflikty w zdecydowanej większość rozwiązywane są pokojowo - główną zasługą takiego stanu rzeczy jest „prawo wygnania”, które pozwala przywódcom kasty skazać zhańbioną osobę na wygnanie i spędzenie zimy poza granicami miasta. W większości przypadków taki wyrok jest równoznaczny ze śmiercią. Jeżeli z nadejściem wiosny taka osoba powraca do miasta oznacza to, że oczyściła swój honor i przyjmowana jest z powrotem na łono społeczeństwa. Jedynym poważnym problemem miejscowej, nastawionej na myślistwo ludności są imigranci z Europy środkowowschodniej. Imigranci nie potrafią się odnaleźć w uporządkowanej, klanowej strukturze miejscowej społeczności, co w każdej chwili może przerodzić się w kolejny konflikt.

Miejscowa ludność używa języka fińskiego lub szwedzkiego.


 

Europa Środkowo-Wschodnia

Teren ten obejmuje terytoria dawnej Litwy, Łotwy, Estonii, Białorusi, Ukrainy i Wschodniej Polski. Nie ma tu większych aglomeracji, poziom technologiczny nie jest zbyt wysoki, a i ludzi tu niewiele. Jest za to mnóstwo małych, nastawionych rolniczo osad. Nic by tu się nie działo gdyby nie przybysze z Rosji. Ci, którzy uciekli z Moskwy przed głodem i bandytyzmem, sami szybko stali się odpowiednikami swoich oprawców ze stolicy dawnej Rosji. Rdzenna ludność, zanim nauczyła się bronić została zepchnięta na zachód - w stronę Unii Miast. W tej chwili poza pojedynczymi najazdami którejś ze stron panuje spokój. Nieco inaczej sprawa ma się z terenami Estońskimi. Miejscowa ludność nie została przegoniona, bo zyskała niespodziewanego sprzymierzeńca - przybyłych z północnych terenów dawnej Rosji Wojowników Alfa. Ci w zamian za możliwość przyłączenia się do lokalnych społeczności pomogli pozbyć się najeźdźcy. Ogólne zadowolenie nie panowało jednak długo. Alfa, choć starali się nie rzucać w oczy „czystym” ludziom, szybko zaczęli być cierniem w boku. Odmienny wygląd, dziwne zachowanie, czy zdarzające się czasem niekontrolowane wybuchy agresji powodowały najpierw niechęć, a w końcu otwartą wrogość wobec przybyszów. Przerodziło się to w końcu w otwarty konflikt. Alfa - niedoszli wojownicy przyszłości ze swoimi przekazywanymi z pokolenia na pokolenie technikami walki, bitewnym instynktem i niezrozumiałym dla zwykłego człowieka głodzie walki nie mieli żadnych problemów z przegonieniem nie znających się na wojnie miejscowych. Koniec końców „staro szkolni” ludzie niemal całkowicie opuścili tereny dawnej Estonii.

Na wschodzie tego obszaru i na terenach Estonii mówi się po rosyjsku, na zachodzie po białoruskim czy ukraińskim. Polski w zasadzie na tym terenie nie występuje, a ludność dawnej Łotwy i Litwy została niemal całkowicie wybita.


Półwysep Skandynawski

Największym problemem półwyspu norweskiego jest promieniowanie. Nie chodzi tu o jego stężenie - poziom radiacji nigdy nie odbiegał tu znacznie od średniej europejskiej. Problemem są tu niezwykłe właściwości miejscowego promieniowania. Z nieznanych bliżej przyczyn ludzie ze skażonych stref nie ginęli na chorobę popromienną. Odczuwali na sobie większość jej skutków, jednak ich organizmy wbrew wszelkiej logice nadal funkcjonowały. Ich dzieci rodziły się dotknięte mutacjami i - znów niespodzianka - mutacje te bardzo rzadko okazywały się śmiertelne. Na tym obszarze istnieją dwa większe skupiska ludzi - Sztokholm (a w zasadzie jego dawne przedmieścia) skupiający „zdrową” ludność oraz Oslo – główne siedlisko „popromieńców”. Zmutowani i niezmutowani mieszkańcy półwyspu skandynawskiego nigdy nie żywili do siebie serdecznych uczuć. Teraz konflikt narasta - Sztokholm obarcza popromieńców odpowiedzialnością za narastającą liczbę zmutowanych, często agresywnych wobec ludzi zwierząt. W Oslo natomiast, po raz pierwszy skupionym pod przywództwem jednej osoby pojawiają się głosy nawołujące do odwetu za wszystkie upokorzenia jakie doznali popromieńcy z rąk „czystych” ludzi. Do wojny jeszcze tu daleko, choć po obu stronach dochodzi do sporadycznych aktów przemocy.

Główne języki to Szwedzki i Norweski. Ich zasięg odpowiada z grubsza granicom państw z których się wywodzą. Wyjątkiem jest Oslo, zamieszkiwane przez popromieńców pochodzących z całego półwyspu skandynawskiego.


Bałkany

W 2151 roku poza Bukaresztem nie ma tutaj żadnego większego miasta, a ziemie rozciągające się na południe, południowy-zachód i zachód od miasta zamieszkiwane są przez koczownicze i osiadłe plemiona powstałe z niedobitków miejscowej ludności. Północna część Bałkan to przede wszystkim rozległe farmy, przy uprawianiu których wykorzystuje się pracę niewolników. Źródłem zaopatrzenia w nich jest Bukareszt, gdzie spędza się żywy towar z Azji Mniejszej oraz południowej i południowo-zachodniej części Bałkan (mieszkańcy północnych Bałkan nie mógłby zostać zniewolony). Sam Bukareszt, jest przede wszystkim wielkim targiem niewolników i niemałą fabryką broni, tutaj też zmierzają ludzie pragnący znaleźć zatrudnienie jako poganiacze na farmach, czy też jako strażnicy karawan. Tereny te są dosyć spokojne, za wyjątkiem może całkiem dużej liczby zmutowanych zwierząt na południowych krańcach półwyspu bałkańskiego. Jedyny „ludzki” konflikt związany jest z częstymi napadami koczowników na karawany podążające niewolniczym szlakiem na południe transportujące niewolników, broń, amunicje, paliwa, zboże, narzędzia i lekarstwa. Wśród wielu plemion niewolnictwo uważane jest za haniebny i odrażający proceder.

Lokalne języki to: na północy - mieszanina języków południowosłowiańskich, na południu - albański lub grecki.


Brytania

Wyspa ta jest ciekawym przykładem na to, jak wiele może zdziałać symbol, słowo-klucz, nawet wtedy gdy już od dawna pozbawiony jest swego pierwotnego znaczenia. Na terenie Brytanii takie słowa to: monarchia, król, korona brytyjska. Wszystko zaczęło się w południowej Anglii, gdzie jedna z dobrze zorganizowanych grup bandytów postanowiła wskrzesić postacie z legend i pradawnych czasów. Wykorzystali oni dość rozpowszechnioną wśród ludzi opowieść o dawnych królach by uzasadnić władzę. Ich łupem stał się dosyć pokaźny skrawek południowej Anglii. Ogłosili oni swojego przywódcę ostatnim żyjącym członkiem rodziny królewskiej i prawowitym królem Brytanii (chociaż nazwisko ostatniej dynastii brytyjskiej nie przetrwało do ich czasów). A jako, że niemal cała wyspa podlegała władzy tego czy innego watażki, wkrótce pretendentów do iluzorycznego tronu było kilkunastu. Większość po prostu skorzystała z okazji na zdobycie jakiegokolwiek, poza siłowego, argumentu na posiadaną władzę i łupiła jak przedtem podległe sobie obszary. Paru z nich jednak pomysł na panowanie nad całą wyspą bardzo się spodobał. Na dzień dzisiejszy Brytania to kilkanaście na wpół anarchistycznych „królestw”, z których kilka prowadzi między sobą nieregularne „wojny”. Wyjątkiem jest tylko Szkocja, której plemiona raz na jakiś czas muszą bronić się przed „aneksją” do „włości” któregoś z „monarchów”.

Ludność mówi tu w lokalnych, niewiele różniących się od siebie odmianach angielskiego. Po walijsku nie mówi już tu nikt.


Irlandia

Niemal całkowita izolacja, jeden język - Gaelic i przede wszystkim zbrojne doświadczenia z przybyszami spoza wyspy przyczyniły się do wytworzenia się miedzy mieszkańcami Irlandii silnej więzi i jednocześnie niechęci do obcych. Zgodnie z niepisanym prawem, tylko osoba używająca Gaelic ma prawo przebywać na terenie wyspy, co w połączeniu z trudnością odbycia nawet niewielkiej morskiej podróży sprawia, że bardzo niewielu kupców pojawia się na wybrzeżach Irlandii. Większa część dawniejszej Irlandii Północnej to pustkowia – rejon nazywany po prostu „Północą”. W mniejszym lub większym stopniu jest radioaktywny, co sprawia, że cały północny wschód wyspy z dawnym Dublinem włącznie jest całkowicie wymarły. Największe miasta Irlandii to uznawany za stolicę Cork oraz Galway, Limerick i Donegal. Pozostały, nadający się do zasiedlenia obszar wyspy usiany jest mniejszymi lub większymi wioskami i osadami.

Jak już wspomniano powyżej, jedynym obowiązującym językiem jest Gaelic.


Francja

Ogromnie zdewastowany i nieciekawy teren. Na terenie Francji występują w zasadzie dwa typy krajobrazu. Pierwszy to pustynia, drugi to pustynia pokryta zgliszczami. Odstępstwem od tej zasady jest pas wybrzeża, przez który ciągną się małe i większe rybackie wioski. Na pustkowiach też można znaleźć kilka w miarę przyjaznych miejsc, niektóry z nich są nawet zamieszkane. Wreszcie na wschodzie zaczyna się Unia Miast. Rozległe na nieraz dziesiątki kilometrów zgliszcza zawsze pobudzały wyobraźnie miejscowych. Na ogół wśród ludzi krąży naraz przynajmniej kilka opowieści o ukrytych daleko w głębi ruin nienaruszonych terenach czy miastach, wypełnionych skarbami starej cywilizacji. Najbardziej rozpowszechnioną jest historia o zniszczonym kompleksie Europejskiej Agencji Kosmicznej, nieskończonym źródle zapasów i technologii. Kompleks ulokowany jest podobno około 200 km na południe od dawnej stolicy Francji, Paryża. Opowieści o skarbach nie są jednak całkowicie wyssane z palca. Wielu podróżników wzbogaciło się na przeszukiwaniu odległych ruin. Wielu również stamtąd nie wróciło.

W zasadzie jedynym używanym na tych terenach językiem jest francuski, ale można spotkać wędrowców niemal z całej Europy.


Italia

Mieszkańcy półwyspu apenińskiego są twardzi i słyną z hartu ducha. I chyba największy wpływ na to miała nie sama katastrofa, lecz ogrom dzikich, często zmutowanych zwierząt oraz lokalna rozgrywka, wskrzeszona po ponad dwóch tysiącach lat - walki gladiatorskie. Na półwyspie broń palna to rzadki luksus, a ofiarą dzikich bestii, zwłaszcza na południowej części Italii może paść każdy. Większość "Italian" (jak sami siebie nazywają i jak zgodnie z własnym życzeniem są nazywani przez ludzi spoza półwyspu) spędza więc dużo czasu na ćwiczeniu się w walce bronią białą. Jeszcze zanim pojawili się gladiatorzy na porządku dziennym były przechwałki, kto zabił większą bestię, czy kto celniej rzuca oszczepem. Najbrutalniejsze turnieje odbywają się w San Marino. Tam naprawdę można zginąć, bądź zostać do końca życia kaleką. Turnieje organizowane przez wędrowne grupy gladiatorów w co większych miejscowościach na ogół skupiają się na pokazach umiejętności i walkach z dzikimi zwierzętami, a pojedynki ludzi są prowadzone bronią, którą można kogoś co najwyżej porządnie posiniaczyć. Większość bestii pochodzi z całkowicie zdziczałych i nierzadko napromieniowanych terenów położonych na południowym skraju półwyspu.

Italiani posługują się językiem włoskim.


Półwysep Iberyjski

Tereny dawnej Hiszpanii i Portugalii to pod wieloma względami przyjemne miejsce do życia. Ciepły klimat, łagodne zimy, dużo roślinności i pokaźna ilość zdatnej pod uprawę ziemi. Nieprzyjemny jest tylko układ, jaki wytworzył się między mieszkańcami tych terenów. Na półwyspie Iberyjskim znajduje się tylko jedno znaczące miasto - bandycka osada powstała na ruinach portu zwanego Kartagena. Stąd to wyjeżdżają na północ zbrojne bandy, by łupić bliżej i dalej położone farmy i plantacje. Samo miasto niemal nie produkuje żywności i jest w całości uzależnione od łupieżczych wypraw. Półwysep można by podzielić na trzy kategorie: tereny całkowicie podległe Kartagenie, te znajdujące się zbyt daleko by łupieżcy z miasta mogli do nich dotrzeć, oraz te pośrednie, mniej czy bardziej skutecznie walczące z bandyckimi rajdami. Jak łatwo się domyślić najciekawiej jest zawsze u tych ostatnich, przede wszystkim dlatego, że te tereny są swego rodzaju chrztem bojowym dla młodych i ambitnych bandytów z Kartageny. Zmuszenie do poddania się czy chociażby złupienie odległej, nieprzyjaźnie nastawionej wioski jest w zasadzie jedynym warunkiem awansu w bandyckiej hierarchii. Z drugiej strony właściciele farm wysoce cenią sobie własną godność i wolą zrujnować się dobrowolnie opłacając zbrojnych wędrowców, czy najemników do obrony swoich włości, niż pozwolić się doszczętnie ograbić jakimś opryszkom. Wiele krwi przelewa się na granicy wpływów Kartageny. A będzie gorzej, bo miasto rozrosło się i zaczyna brakować żywności, a to pcha co słabsze grupy bandytów do przenoszenia się na północ - tam gdzie miasto nie rozciągnęło jeszcze swoich wpływów. Zupełnie poza tym układem znajdują się „Wierni” - dziwna, wysoce zhierarchizowana sekta zajmująca północny skrawek Hiszpanii leżący pod stopami Pirenejów. Są dobrze zorganizowani i nieźle uzbrojeni, chociaż w żaden sposób agresywni. Hodują całą gamę zapomnianych, halucynogennych roślin, które mają pomóc znaleźć im spokój ducha. Część z tych roślin sprzedają w zamian za broń, amunicję, leki, paliwo i cyber-wszczepy co z kolei zapewnia im spokój od nieproszonych gości. Ich wiara powstała ze strzępów wszelkiej maści niechrześcijańskich kultów, od Buddyzmu i Hinduizmu zaczynając, a kończąc na najdziwniejszych wymysłach New Age. Niewiele więcej można o nich powiedzieć, ich plany nie są znane.

Na półwyspie Iberyjskim mówią w językach Hiszpańskim i Portugalskim.


Islandia

Mało osób wie jeszcze o jej istnieniu, a już prawie nikt o jej położeniu. W zasadzie pamięć o Islandii podtrzymuje pewna przedziwna firma - „Walkiria”. Walkiria była by bandą jak każda inna szkocka banda, gdyby nie dwie rzeczy: statek jaki posiadają i ich opowieści o Islandii. Islandia jest bowiem wedle ich słów rajem na ziemi - krajem, państwem. Innymi słowy: na Islandii ludzie żyją życiem sprzed tej, na wpół już mitycznej katastrofy. Jest tam pięknie, wspaniale, bezpiecznie, wszystko jest spokojne i uregulowane. I oczywiście za odpowiednią, (ogromną!) cenę Walkiria może zwieźć cię tam właśnie i zostawić, abyś stał się pełnoprawnym Islandzkim bezdomnym. Niektórzy im wierzą. Niektórzy już opuścili zimne wybrzeża Szkocji na spotkanie ze Starym Światem.


Azja Mniejsza

Niewiele wiadomo o tych terenach. Zamieszkujących te tereny Europejczycy nazywają po prostu „Arabami”. Wiadomo o nich tyle, że żyją na wyspie czy kontynencie na wschód od Bałkan i że najprawdopodobniej prowadzą z kimś (między sobą?) jakąś wojnę. Zawsze są gotowi wymienić niewolników - najprawdopodobniej jeńców, na broń i żywność. Niewolnicy trafiają na targ do Bukaresztu a stamtąd głównie na okoliczne farmy. Poza tym z Europejską ludnością nie łączy ich nic.

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s
:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 
VALID CSS   |   VALID XHTML